Teksty na każdy temat (Reklama: praca w domu ,prace magisterskie )
Skrzydła należą do ciebie. S'Rella nie mogła mu uwierzyć. Patrzyła na niego szeroko otwartymi oczami. Na jej ustach błąkał się drżący, niepewny uśmiech. Co teraz zrobisz, Garth? zapytała Maris. Wykrzywił twarz. To zależy od uzdrowicieli oświadczył. Wydaje mi się, że mam trzy wyjścia. Może będę trupem, może kaleką, ale jeśli zdołam odnaleźć uzdrowiciela, który zna się na rzeczy, to myślę, że mógłbym popróbować sił w handlu. Odłożyłem wystarczająco dużo żelaza, żeby kupić sobie statek. Dzięki niemu mógłbym podróżować, zwiedzać inne wyspy, chociaż na samą myśl o pływaniu dostaję gęsiej skórki przyznał z chichotem. Ty i Dorr często żartowaliście na temat mojej żyłki do handlowania. Pamiętasz, Maris? Kiedyś powiedziałaś, że przehandlowałbym nawet swoje skrzydła, gdyby transakcja była korzystna, tak bardzo lubię się wymieniać rzeczami. No cóż, marnym okazałem się handlarzem. Oto S'Rella bierze moje skrzydła i nie daje mi niczego w zamian. Wybuchnął śmiechem, podobnie jak Maris. Rozmawiali przez ponad godzinę, o kupcach, o marynarzach, a wreszcie o lotnikach. Śmiech Gartha, jego dowcipy, plotki, które między sobą wymieniali wszystko to działało odprężające.

(Reklama: Tektronix )
