Teksty na każdy temat (Reklama: ,)

W porządku głośno odezwał się Corm. Po chwili rozpędził się i skoczył ze skały. Mamy Corma powiedziała Shalli. Gdzie jest Jednoskrzydły? Nie wie, że zwłoka będzie go drogo kosztowała? mruknęła Sena. Maris mocno chwyciła ją za łokieć. On zamierza zrobić to jeszcze raz rzekła z niepokojem. Co takiego? zapytała Sena. Od razu jednak rozpromieniła się. Nie potrzebowała dalszych wyjaśnień. Val skoczył. Opadał długo, a w dole znajdował się tylko piasek i widzowie. Akrobacja w takim miejscu była trudniejsza i bardziej niebezpieczna niż nad wodą. Jednak Val leciał na łeb na szyję, a jego skrzydła furkotały niczym srebrzysta peleryna. Shalli i sędzina z Południa zerwały się z miejsc. Dwóch strażników pognało na krawędź skały. Nawet obwoływaczka wydała okrzyk zdumienia. Maris również usłyszała wołanie ludzi z dołu. Val rozpostarł skrzydła jak pąki kwiatu. Przez ułamek sekundy wydawało się, że nie rozwinął ich odpowiednio szeroko. Wciąż spadał, i to z coraz większą szybkością, pomimo rozłożonych skrzydeł. Jednak w pewnym momencie przechylił się na bok i to wystarczyło; nagle wydźwignął się w górę i przeleciał nad plażą w kierunku morza. Ludzie padali na piasek.

(Reklama: )